"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Czwartek, 15 listopada 2018 r.
Imieniny obchodzą: Amelia, Albert, Leopold
 
Niezauważony potencjał?
[ 0000-00-00 ]
Stoi na stacji lokomotywa…
Często mówi się, że nie wolno zapomnieć o swoich korzeniach. Wielu miłośnikom kolei te słowa przywołają na myśl pierwsze lokomotywy napędzane parą. Te powolne maszyny, budzące podziw oraz przywołujące miłe wspomnienia, przez wieki były siłą napędową przemysłu i transportu wielu krajów.
Z biegiem lat, wraz z tworzeniem nowych rozwiązań technologicznych, coraz częściej stają się lokalną atrakcją turystyczną, ciesząc oczy turystów i miłośników kolejnictwa. Lokomotywy z duszą - niepowtarzalnym widokiem był upust pary z komina czy rozrządu pary, któremu towarzyszyła przyjemna i ciepła mżawka ze skraplającej się pary.
Ucieszyć może fakt, że kolejnym krokiem w rozwoju napędu lokomotywy po spalinowym i elektrycznym, jako powszechnych w używaniu, ma szansę stać się niskoemisyjny napęd wodorowy, któremu również towarzyszy emisja pary wodnej.

Zwykły - niezwykły tabor
W 2014 roku w Hesji (kraj związkowy w Niemczech) władze lokalne wraz z firmą Alstom podjęły decyzję o rozpoczęciu prac nad pierwszą lokomotywą zasilaną ogniwami wodorowymi na świecie.
Do tego celu wykorzystano popularny w Niemczech model EZT Coradia, którego Alstom wyprodukował dla wielu krajów w ilości blisko 900 sztuk. Od strony pasażerskiej pociąg nie różni się niczym, podobnie jak kabina maszynisty. Zmiany wizualne dotknęły za to panele klimatyzacji i zbiorniki wodoru na dachu pojazdu.
Według podanej specyfikacji, butle z wodorem będące pod ciśnieniem 350 barów, mają wystarczyć do wytworzenia energii zdolnej zasilić skład na trasę długości 600-800 km. Nadwyżka energii zaś ma być kumulowana w dwóch bateriach o pojemności 110 kWh.
Ciepło wykorzystywane będzie do ogrzewania wagonów. Poza energią niewykorzystaną przy przyspieszaniu pociągu, baterie mają również magazynować energię zgromadzoną podczas hamowania. Wykorzystanie takiego systemu zarządzania energią pozwala zapewnić zasilanie nie tylko do napędu lokomotywy, ale i do wagonów na potrzeby podróżnych.
Tabor ten otrzymał wdzięczną nazwę „Coradia iLint”, a swoją premierę miał podczas targów InnoTrans w 2016 roku. Chociaż testy z pasażerami odbywają się dopiero teraz, a do regularnego ruchu dopuszczony zostanie pod koniec 2022 roku, już od dawna widać rosnące zainteresowanie tym taborem.

Czemu Hesja?
Najprościej tłumacząc, silnik napędzany jest prądem wytworzonym w reakcji chemicznej tlenu z wodorem. Za pomocą tego rodzaju ogniwa paliwowego, poprzez „połączenie” wodoru z tlenem, powstaje para wodna i prąd. Nie jest to bardzo skomplikowana forma wytworzenia prądu, jednak pod znakiem zapytania pozostaje dostępność znacznej ilości paliwa, aby umożliwić płynny ruch pasażerski takim taborem. Jest wiele metod na otrzymanie wodoru. W wielu z nich wodór jest składnikiem ubocznym reakcji, do której dochodzi.
Głównym powodem współpracy kilku instytucji na terenie Hesji, była silnie rozbudowana produkcja przemysłowa, w której wykorzystuje się elektrolizę chloru, a z której to właśnie otrzymujemy traktowany do tej pory jako odpad – wodór.
W Hesji wytwarza się dziennie ok. 7 ton czystego wodoru, stąd jest ona idealnym miejscem do testowania połączeń kolejowych w lokomotywie napędzanej wodorem.
Według wyliczeń, dzienne zapotrzebowanie na wodór wynosi 2,2 tony. Taka ilość pozwoli obsłużyć regularne połączenia kolei regionalnej, a same przejazdy lokomotywami będą możliwe bez dokonywania jakichkolwiek przestojów.

Czy wykorzystamy polski potencjał?

Polska jest jednym z największych na świecie producentów wodoru. Rocznie uzyskuje się u nas ok. miliona ton tego pierwiastka. To pozwoliłoby na zasilenie kilkuset regularnych linii kolejowych albo 5 milionów aut z silnikiem wodorowym w ciągu roku.
Nie tylko w tej kwestii jesteśmy przygotowani do produkcji takich lokomotyw. Polska firma Rio Technologies, przy współpracy z Akademią Górniczo-Hutniczą, stworzyła pierwszy polski samochód wodorowy i zaprezentowała go podczas targów MOTO SHOW w Krakowie w maju 2016 roku. W takiej sytuacji wystarczyłoby połączyć siły z jednym z producentów taboru kolejowego, aby wykorzystać potencjał, jaki tkwi w polskim przemyśle.
Taka forma innowacji z pewnością zainteresuje niejedną spółkę, by przyłączyć się do projektu już na etapie badań i rozwoju nowej technologii napędu lokomotyw.
Kto wie, czy za 8 lat nie przeczytamy o polskich inżynierach wprowadzających do ruchu ekologiczne EZT, które bez trudu rozwijałyby prędkość 140 km/h na niezelektryfikowanych liniach kolejowych w Polsce i na świecie? Czas pokaże.
Mateusz Izydorek vel Zydorek
fot. Business Insider
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.