"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Środa, 20 wrzesienia 2017 r.
Imieniny obchodzą: Renata, Filipina, Eustachy
 
Kolej na muzykę - Krzysztof Klenczon i Trzy Korony (1970-1972)
   Krzysztof Klenczon był muzycznym samoukiem, grał na klarnecie i gitarze. Pochodził z Pułtuska, wychował się w Szczytnie, a po maturze trafił do Gdańska. Tam też odniósł pierwsze sukcesy muzyczne. Występując w duecie z Karolem Warginem pokonał konkurentów i otrzymał przepustkę do Szczecina na legendarny I Festiwal Młodych Talentów (1962), gdzie obaj uznani zostali za najlepszy duet wokalny.
Dalej potoczyło się szybko: występy w Niebiesko-Czarnych, wyjazd do Paryża oraz koncerty w słynnej „Olympii”, później kariera w grupie „Pięciolinie”, które z czasem przekształciły się w Czerwone Gitary. To właśnie Krzysztof Klenczon był autorem tak znanych przebojów zespołu jak „Taka jak ty”, „Historia jednej znajomości”, „Wróćmy na jeziora”, „Powiedz stary, gdzieś ty był”, „Jesień idzie przez park” czy „Biały krzyż”. Ten ostatni utwór zadedykował swemu Ojcu Czesławowi, żołnierzowi AK, który przez wiele lat musiał się ukrywać. Ujawnił się dopiero po amnestii, w 1956 roku.
   Krzysztof Klenczon był niepokorną postacią. Tworzył zarówno dynamiczne protest-songi, jak i piosenki pełne liryzmu. Znajomi opisywali go jako człowieka impulsywnego, lubiącego chodzić własnymi ścieżkami, ale jednocześnie energicznego, pracowitego i wrażliwego.
Część jego twórczości wyprzedzała epokę. Nic dziwnego, że wielu fanów porównywało rodzime kojarzone z Trójmiastem Czerwone Gitary do znanej czwórki z również portowego Liverpoolu. Obu zespołom nieobce były wewnętrzne tarcia, rywalizacja i konflikty na tle repertuaru.
Tragiczny koniec spotkał obu liderów - Lennon zginął zastrzelony przez szaleńca, Klenczon zmarł również w USA, w następstwie tragicznego, nie do końca wyjaśnionego wypadku samochodowego.
   Być może to zbyt daleko idące porównania, pozostaje jednak faktem, że Krzysztof Klenczon na początku lat siedemdziesiątych, zafascynowany nieco mocniejszym graniem, sformował własny zespół pod nazwą Trzy Korony. Skład grupy początkowo zmieniał się. Ostatecznie prócz lidera pozostał w nim Grzegorz Andrian (b), Ryszard Klenczon - kuzyn Krzysztofa (g) oraz Piotr Stajkowski (dr). Z tymi muzykami były współtwórca Czerwonych Gitar nagrał pamiętne „10 w skali Beauforta”, „Port”, „Spotkanie z diabłem” i nieco przekorne, choć prorocze „Nie przejdziemy do historii”.
Nie było mu jednak łatwo. Zespół nie spełnił pokładanych oczekiwań, a Krzysztof Klenczon pożegnał estradę i podążył za żoną do Stanów Zjednoczonych. Mimo to jednak nie rozstał się z muzyką. W USA, w wolnym od pracy czasie nadal komponował i koncertował w klubach polonijnych. W 1977 roku pod pseudonimem Christopher wydał album „The Show Never Ends”. Rok później, podczas pobytu w Polsce, zarejestrował w studiu Polskich Nagrań ścieżki ze swym śpiewem na nową płytę. Niestety, album „Powiedz stary gdzieś ty był”, wydany przez Pronit latem 1979 roku, uzupełniony o muzykę zaaranżowaną przez towarzyszący soliście podczas koncertów w Polsce zespół Ryszarda Kruzy, gdzieś zagubił ducha twórczości Klenczona i mimo ciekawych momentów trudno uważać go za szczególnie udany.
   Dobrze się jednak stało, że kilka lat temu znane miłośnikom polskiej muzyki młodzieżowej wydawnictwo Kameleon, przy wsparciu Alicji Klenczon, postanowiło przypomnieć dorobek Krzysztofa. Pierwszym tytułem z cyklu trzech pozycji był album „Krzysztof Klenczon i Trzy Korony - The Complete Recordings 1970-1972”. Jest to rozszerzona, zawierająca blisko sto pięćdziesiąt minut muzyki reedycja premierowego i owianego legendą albumu formacji.
Na dwóch płytach znalazły się łącznie czterdzieści cztery nagrania, w tym kilkanaście opublikowanych po raz pierwszy. Wydawnictwo uzupełniono o bogatą książeczkę, zawierającą sporo ciekawych faktów i dodatkowy krążek DVD. Całość Kameleon pieczołowicie zremasterował, dzięki czemu nagrania odzyskały dawny blask i brzmią nadzwyczaj świeżo. Na płytach znalazły się zarówno drapieżnie brzmiące piosenki, z ciekawymi fragmentami instrumentalnymi, jak i znacznie spokojniejsze, utrzymane w duchu ballady. To dobry wybór, pokazujący wszechstronny portret Klenczona, który może przypaść do gustu także miłośnikom mocniejszego rocka.
Część utworów zaprezentowano w dwóch wersjach, bowiem często nagrania z archiwów Polskiego Radia różniły się od tych, które ostatecznie trafiały na płyty. Warto zwrócić uwagę na nieznane wcześniej utwory „Droga pełna słońca”, „Popatrz prawdzie w oczy” czy „Koncert”. Takich perełek na obu płytach jest znacznie więcej. Dobrze, że udało się je zachować, czy wręcz wskrzesić z niebytu. Sprawią przyjemność nie tylko zaprzysięgłym fanom artysty.
Pamięć o Krzysztofie Klenczonie, mimo upływu trzydziestu sześciu lat od jego śmierci jest wciąż żywa, a jego grób w rodzinnym Szczytnie odwiedza wiele osób. Dobrze, że nadal żyje jego muzyka.
Krzysztof Wieczorek


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.