"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Środa, 15 sierpienia 2018 r.
Imieniny obchodzą: Maria, Napoleon, Stefan
 
„Bądźmy czujni i róbmy swoje”
„Wolna Droga” rozmawia z Henrykiem Grymelem, przewodniczącym Rady Krajowej Sekcji Kolejarzy NSZZ „Solidarność”

Panie Przewodniczący, nieuchronnie zbliża się koniec kadencji obecnej Rady Krajowej Sekcji Kolejarzy. Jaka to była kadencja z Pana perspektywy?

Parafrazując znane powiedzenie, kadencja zaczęła się, jak u Hitchcocka, a potem napięcie wzrastało z każdą minutą (śmiech). Oczywiście nie było tak przez całe cztery lata, ale coś w tym jest. Pamiętam, że pierwszą decyzją nowo powołanej Rady KSK w kadencji 2014-2018 było podjęcie uchwały o zorganizowaniu Ogólnopolskiej Pikiety Protestacyjnej w dniu 23 czerwca 2014 r. przed Ministerstwem Infrastruktury i Rozwoju w Warszawie. Jej celem było zamanifestowanie sprzeciwu wobec działań ówczesnego Rządu RP i pracodawców kolejowych, polegających na zmianach organizacyjnych w spółkach, które prowadzą do utraty miejsc pracy.
Jednakże, w związku z brakiem współpracy pracodawców spółek kolejowych, Rada Krajowej Sekcji Kolejarzy NSZZ „Solidarność” postanowiła zorganizować kolejną akcję protestacyjną w postaci pikiety stacjonarnej w dniu 24 marca 2015 r. przed siedzibą spółki PKP S.A. w Warszawie. Pikieta protestacyjna kolejarzy była współorganizowana przez Konfederację Kolejowych Związków Zawodowych i Federację Związków Zawodowych Pracowników PKP. Powodem protestu była fatalna sytuacja w spółkach kolejowych, która przejawiała się wdrażanymi, bądź też zamierzanymi do wdrożenia zmianami restrukturyzacyjnymi wprowadzanymi pod różnymi pojęciami: centralizacji, pionizacji czy zamiarem łączenia zakładów.
Były to dwie ogólnopolskie akcje, ale było też wiele innych, jak protesty w Tarnowskich Górach przeciwko zmianie miejsca pracy pracowników PKP CARGO S.A., „okupacja” siedziby PKP CARGO S.A. w roku 2015 przeciwko wydzieleniu pionu utrzymania poza spółkę.
Podsumowując, był to czas walki, walki o godność kolejarza, pracownika i człowieka. Walki w obronie miejsc pracy, warunków pracy, ale również w obronie kształtu i sposobu funkcjonowania spółek kolejowych samych w sobie.
Pamiętajmy, że toczyło się to w atmosferze szykan ze strony ówczesnej władzy, wymierzonych, w głównej mierze, w działaczy związkowych, których próbowano zwalniać z pracy. Takie to były czasy w latach 2014-2015, czyli końcowej fazie „ery bankomatów” w spółkach kolejowych. Ale daliśmy radę.

W czasie, gdy Pan to mówi, to widzę błysk w oku. Czy to tylko wrażenie, czy to jednak ta atmosfera Pana kręci?
Powiem tak… W dużej części praca działacza związkowego polega na rozmowach, negocjacjach, spotkaniach z pracodawcami, urzędnikami, ministerstwem, opiniowaniu aktów wykonawczych, ustaw, regulaminów, przepisów. Ale przychodzi taki moment, gdy trzeba, mówiąc kolokwialnie, „przywalić” i wtedy dopiero można się przekonać na kogo można liczyć, gdy robi się nieciekawie.
Łatwo jest siedzieć za biurkiem w pomieszczeniu związkowym, za zasłoną przepisów, ustawy o związkach zawodowych i ograniczać się do wysyłania pism. Ale trudniej jest wyjść przed szereg, czasami na pograniczu prawa, i stanąć na blokadzie torów, manifestacji, czy też, tak, jak na wspomnianej wcześniej „okupacji” siedziby PKP CARGO S.A. spać 3 dni na krześle, żeby nie opuszczać sali negocjacyjnej.
Tak, przyznaję, lubię ten klimat. Może zostało mi to jeszcze od czasu stanu wojennego, gdzie razem ze znajomymi drukowaliśmy bibułę, kolportowaliśmy ulotki wymierzone w ówczesną władzę komunistyczną w obronie praw pracowniczych i godności człowieka.
I mimo, że od tego czasu minęło już ładnych kilka lat, w dalszym ciągu mam w sobie też żar. Może dlatego ten błysk… (śmiech)

Ale ta walka nie trwała cały czas. Przyszły wybory parlamentarne 2015 roku, władzę w kraju przejął PIS i…
I trochę się zmieniło na lepsze. Nastąpiły zmiany w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju, w PKP S.A. Zaczął się etap dialogu, którego wcześniej brakowało. Natomiast zdaję sobie sprawę, że wiele osób spodziewało się, iż po objęciu rządów przez PiS, poprzedzonych zwycięstwem w wyborach prezydenckich Andrzeja Dudy, który podpisał słynne porozumienie z przewodniczącym Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, teraz nadszedł czas, gdy związek będzie rządził w spółkach kolejowych. Wielu ludzi najpierw zachłystnęło się „dobrą zmianą”, a potem nią rozczarowało…
Natomiast, w mojej opinii, zapomniano w tym wszystkim o jednej podstawowej rzeczy. Związek zawodowy nie jest powołany do rządzenia… Tylko dbania o prawa i interesy pracowników, zapewnienia godnych warunków pracy i płacy. I to jest i powinno być naszym celem, o którym nie możemy zapomnieć.
W okresie walki i szykan wszystko jest proste. Jest jasno określony przeciwnik, jasne reguły. Natomiast w okresie względnego spokoju i, nazwijmy to, „przyjaznej” atmosfery, trzeba zachować czujność, nawet podwójną, żeby nie obudzić się z „ręką w nocniku”.
Oczywiście nie popadajmy w paranoje, że wszędzie czai się zło, ale róbmy swoje dla dobra pracowników. Wykorzystujmy ten klimat, negocjujmy, podpisujmy układy zbiorowe, bo są to akty, które w dużej mierze zabezpieczają interesy pracowników na czasy trudne.

A propos układów zbiorowych... Niejednokrotnie wspominał Pan o konieczności podpisania Ponadzakładowego Układu Zbiorowego Pracy, który obowiązywałby w spółkach kolejowych, wykorzystując właśnie ten „przyjazny” klimat. I co się z tym dzieje? Czy pracownicy spółek kolejowych, a w szczególności spółek zależnych nieposiadających ZUZP, mogą żywić nadzieję, że do tego dojdzie?
Już odpowiadam… Po pierwsze, należy przypomnieć, iż to właśnie Krajowa Sekcja Kolejarzy NSZZ „Solidarność”, jako jedyny związek zawodowy wystąpiła do Związku Pracodawców Kolejowych z inicjatywą podpisania PUZP, przedkładając równocześnie opracowany przez siebie projekt. Rozmowy w tej kwestii są złożone, gdyż jak wiadomo nie negocjujemy bezpośrednio z sygnatariuszami układu zbiorowego, ale z ciałem, które ich reprezentuje, czyli ZPK, a oni z kolei z poszczególnymi spółkami.
Jednakże w dniu 9 maja 2018 r. w siedzibie ZPK przy ulicy Chmielnej w Warszawie odbyło się spotkanie z zarządem Związku Pracodawców Kolejowych, w którym stronę związkową reprezentowałem ze Stanisławem Kokotem, Barbarą Miszczuk i Marią Sędek. Na spotkaniu Związek Pracodawców Kolejowych wyraził wolę zawarcia Ponadzakładowego Układu Zbiorowego Pracy. Projekt PUZP opracowany przez KSK został wstępnie pozytywnie oceniony przez przedstawicieli pracodawców, którzy stwierdzili, że wskazane w nim obszary współpracy i proponowane regulacje są prawidłowe i do zaakceptowania. Bezpośrednie i szczegółowe negocjacje poszczególnych rozdziałów i ich zapisów rozpoczną się 11 czerwca bieżącego roku.

To dobra wiadomość. No to może jeszcze na koniec porozmawiajmy o wyborach, gdyż jak to w naturze bywa, wspomniany na początku koniec kadencji, skutkuje rozpoczęciem procedury wyborczej na nową kadencję, która od dobrych kilku miesięcy trwa, a jej kulminacyjny moment, przynajmniej z punktu widzenia struktur ponadzakładowych kolejarskiej „Solidarności”, będzie miał miejsce w dniach 21-22 maja 2018 r. w Warszawie, kiedy to zostanie wybrany przewodniczący i Rada KSK na kadencję 2018-2022. Ale zanim zapytam o Pana plany, to może najpierw, jak Pan ocenia dotychczasowy przebieg wyborów.
Przede wszystkim należy podkreślić, iż najważniejsza jest decyzja delegatów i należy ją uszanować. Oczywiście, że następują zmiany, ale w mojej ocenie idą w dobrym kierunku. Niektóre z nich wynikają z przyczyn naturalnych, jak odejścia na emerytury, ale czasami wymuszane są również sytuacjami smutnymi.
Warto w tym momencie pozwolić sobie na chwilę zadumy nad tymi z naszych kolegów, którzy odeszli z tego świata i niestety nie pomogą nam już w dalszej pracy związkowej. Pamiętamy o Marku Podskalnym, Leszku Pacy, Bogdanie Pietrusińskim… i innych.
Ale, że życie nie znosi pustki, na ich miejsce przychodzą inni, z którymi wspólnie będziemy budować naszą wielką rodzinę kolejarskiej „Solidarności”.

Nie mogę nie wykorzystać okazji i zapytam: Czy przez deklaracje wspólnej budowy rodziny kolejarskiej „Solidarności” z nowymi działaczami należy rozumieć, że będzie Pan kandydował na kolejną kadencję na funkcję Przewodniczącego Rady Krajowej Sekcji Kolejarzy?
Tak, mogę to potwierdzić, chcę kontynuować swoją misję na stanowisku Przewodniczącego Krajowej Sekcji Kolejarzy. W dalszym ciągu jest wiele do zrobienia. Jest kilka spraw, które zostały rozpoczęte i które należy doprowadzić do końca.
Przede wszystkim sfinalizowanie kwestii podpisania PUZP, co, w mojej ocenie, jest bardzo istotne dla pracowników spółek kolejowych. Szczególnie ważne jest uregulowanie kwestii ulg przejazdowych w układzie zbiorowym pracy, a nie, tak jak ma to miejsce dotychczas, poprzez umowę handlową, objęcie zapisami PUZP pracowników spółek zależnych, których nie obejmują zapisy zakładowych układów zbiorowych pracy „spółek – matek”. Jest to niesprawiedliwe dla pracowników tych spółek, w których niejednokrotnie zatrudnieni są pracownicy, którzy wcześniej przez wiele lat pracowali w spółkach „matkach”. I mimo tego, iż wnieśli duży wkład w rozwój swoich firm, to w wyniku zmian strukturalnych zostali przeniesieni do spółek zależnych. Konsekwencją zmiany pracodawcy jest również utrata obowiązywania korzystnych rozwiązań obowiązujących w ZUZP. Uregulowanie tej kwestii, poprzez odpowiednie zapisy w PUZP, będzie dla tych pracowników niezwykle istotne.
Ważnym problemem, z którym trzeba się zmierzyć, jest uregulowanie systemu przewozów pasażerskich w Polsce, a w szczególności przewozów regionalnych, gdzie wielość spółek powoduje niespójny system zarządzania. Docelowo KSK będzie dążyć do skonsolidowania przewozów regionalnych, co powinno się przełożyć na poprawę oferty dla pasażera.
Kolejną istotną kwestią jest doprowadzenie do uchwalenia ustawy o Straży Ochrony Kolei, która to ustawa przenosi SOK pod jurysdykcję Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. „Solidarność” już od ponad 10 lat mocno wspiera i walczy o ustawowe zapisy, które pozwolą realnie i skutecznie chronić dworce i obiekty kolejowe przez wyspecjalizowaną formację, wyposażoną zarówno w sprzęt, jak i odpowiednie uprawnienia.
Uważamy, że to rządy PO doprowadziły do tego, iż, na dzisiaj, 60 mln zł wypływa z PKP do spółek ochroniarskich, które mają za zadanie zapewnienie bezpieczeństwa na dworcach kolejowych. Uważamy, że te zasoby powinna otrzymać Straż Ochrony Kolei, co spowoduje profesjonalne zabezpieczeniem obiektów kolejowych.
Ponadto podległość pod MSWiA, na równi z innymi służbami mundurowymi, powinna mieć pozytywny wpływ na bezpieczeństwo nie tylko obiektów kolejowych, ale również bezpieczeństwo globalne w naszym kraju poprzez możliwość koordynacji działania wszystkich podległych pod ministerstwo służb, szczególnie w dobie coraz większego zagrożenia terrorystycznego.
Jest też wiele do zrobienia w zakresie poprawy warunków pracy na stanowiskach robotniczych, tj. rewidentów, manewrowych, pracowników warsztatowych, pracowników utrzymania drogi kolejowej i urządzeń srk, ale również kasjerów w kasach Intercity i konduktorów. Ludzie zatrudnieni na tych stanowiskach wykonują ciężką pracę, za którą nie są w sposób godny wynagradzani.
Stanowisko kasjerki, czy konduktora wymaga od pracowników znajomości taryfy przewozowej, udzielenia informacji pasażerowi i nie można ich porównywać z analogicznymi stanowiskami w innych branżach, ponieważ różnią się zakresem wiedzy i kompetencjami, a często są w sposób nieuzasadniony porównywane.
Również praca na stanowiskach rewidenta, ustawiacza czy manewrowego wiąże się z odpowiedzialnością za bezpieczeństwo ruchu pojazdów, dlatego ich wynagrodzenia winny być na tyle wysokie, żeby doceniały ich kompetencje.
Są to najważniejsze cele Krajowej Sekcji Kolejarzy, żeby szeregowi pracownicy kolei nie tylko szczycili się tym, że pracują w PKP, ale również tym, że za swoją ciężką pracę mają godziwe wynagrodzenie.
Dodam jeszcze, że prezesi spółek kolejowych nie mogą się chwalić wysokimi zyskami, aby otrzymać wysokie premie, ale powinni się oni tym zyskiem podzielić z pracownikami, którzy ten zysk wypracowali, poprzez poprawę warunków pracy i płacy szeregowych pracowników.
W podsumowaniu dziękuję wszystkim członkom związku, którzy w trakcie mijającej kadencji wnieśli swój wkład w działalność Krajowej Sekcji Kolejarzy.

Rozmawiał Przemysław Noworzyń

fot. P.Noworzyń, PKP PLK


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.