"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Niedziela, 18 listopada 2018 r.
Imieniny obchodzą: Aniela, Klaudyna, Roman
 
Kolej na muzykę - „Legend” – Clannad (1984)
Trzy dekady temu sporą popularnością w polskiej telewizji cieszył się brytyjski serial „Robin Hood” (org. „Robin of Sherwood”). Składał się z dwudziestu sześciu odcinków, podzielonych na trzy odrębne cykle. W pierwszych dwóch epizodach w tytułowego bohatera wcielił się Michael Praed, w ostatnim wystąpił Jason Connery. Reżyserem pierwszego sezonu był Ian Sharp, w drugim jego miejsce zajął Robert Milton Young, a w trzecim było ich aż pięciu.
Mimo to w serialu (zwłaszcza w dwóch pierwszych epizodach) udało się zachować unikalny styl opowieści. Był inny niż w wielu wcześniejszych ekranizacjach, pełen tajemniczości i magicznych niedopowiedzeń. Do opowieści o słynnym banicie wpleciono fantastyczny świat leśnych bóstw, które mimo chrystianizacji średniowiecznej Europy z pewnością jeszcze wówczas błąkały się gdzieś wśród leśnych ostępów. Owe magiczne siły uosabiał tajemniczy Hern, rodem ze starogermańskich legend (czyżby nawiązanie do postaci Merlina z opowieści arturiańskich?), pojawiający się także jako Hern Myśliwy. To właśnie on był mentorem Robin Hooda i często wpływał na jego losy, uwrażliwiając go na niedolę ludu ciemiężonego przez okrutnego szeryfa Nottingham i jego normańskich sługusów.
Mimo ciekawie opowiedzianej historii niezaprzeczalnym walorem filmu była muzyka, która niewątpliwie wpłynęła na jego popularność. I tu w opowieści pojawia się irlandzki zespół Clannad, który w mistrzowski sposób połączył folk, rock i pop z akcentami celtyckimi, a wszystko to doprawił nieco średniowieczną atmosferą. Nazwa grupy wywodzi się od gaelickiego słowa „rodzina”, gdyż tworzyło ją troje rodzeństwa: Máire (Moya), Ciarán i Pól Brennan, oraz ich odrobinę starsi wujkowie – bliźniacy Noel i Pádraig Duggan.
Początkowo występowali w pubie, należącym do ojca rodu. Karierę rozpoczęli wygrywając lokalny konkurs dla amatorów „Letterkenny Folk Festival”, gdzie nagrodą była możliwość nagrania płyty. Wydali ją w 1973 roku. Zwróciła uwagę, gdyż śpiewali po irlandzku. Pięć lat później stworzyli na zamówienie telewizji „Theme from Harry's Game”, który przyniósł im sukces na brytyjskich listach przebojów. W 1979 roku dołączyła do zespołu kolejna siostra Brennan – Eithne Patricia (instrumenty klawiszowe, śpiew). Odeszła z grupy trzy lata później, kontynuując z powodzeniem karierę solową jako Enya.
W 1984 roku zespół stworzył ścieżkę dźwiękową do wspomnianego serialu „Robin of Sherwood”, napisał także muzykę do telewizyjnych programów BBC: historycznego „Atlantic Realm” oraz animowanego „The Angel and the Soldier Boy”. Twórczość Clannad pojawiła się także w filmach „The Last of the Mohicans” oraz „Intermission”.
Grupa istnieje ponad czterdzieści lat. Wiąże ich muzyka, parają się nią niemal od zawsze. Ich ojciec grywał, gdy jeszcze był podrostkiem w rodzinnym pubie w Donegal, zaś mama przez całe życie uczyła muzyki i kierowała chórem miejscowego kościoła. Ich twórczość jest ponadczasowa. „Legend” z muzyką do Robin Hooda jest tu doskonałym przykładem. Na płycie udało im się zawrzeć cały urok muzyki irlandzkiej, czyli trudne do zdefiniowania połączenie słodyczy, radości i nostalgii, zaprawionej nutą goryczy. Z zawartych tam dźwięków każdy z odbiorców łatwo może stworzyć własny obraz.
Spoiwem łączącym całość jest temat przewodni filmu, nawiązujący nieco do dawnej muzyki angielskiej, a cały album wskrzesza postacie starożytnych bardów, druidów i leśnych duchów. Już od pierwszych nut słuchacza urzeka liryczna prostota tytułowego utworu. „Robin (The Hooded Man)”, to niemal hipnotyzująca piosenka, zbudowana wokół zaledwie czterech tytułowych słów. Porusza także „Herne” – temat muzyczny związany z tajemniczym patronem Robina, a także „Ancient Forest” i „Strange Land”. Nieco bardziej dynamiczny „Battle” pojawia się w scenach walk. Pozostałe są trafnymi muzycznymi portretami bohaterów serialu.
Płyta z powodzeniem wytrzymuje próbę czasu. Co ciekawe – zespół skomponował ją przy użyciu bardzo prostych środków, nie znając wcześniej scenariusza. Do dziś robią wrażenie doskonałe harmonie wokalne, a dostojny, majestatyczny i uwodzicielski głos Maire Brennan jest niewątpliwie prawdziwą ozdobą albumu.
Płyta, choć krótka (zaledwie dziesięć utworów i trzydzieści cztery minuty), wypełnia lukę między tradycyjną muzyką celtycką a popem. To album nie tylko dla fanów Clannad. Brzmi świetnie i powinien znajdować się w każdej szanującej się bibliotece muzycznej. Może być doskonałą ilustracją romantycznego wieczoru, a przy tym zaproszeniem do tajemniczego i pełnego magii lasu…
Krzysztof Wieczorek



  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.