"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Niedziela, 18 listopada 2018 r.
Imieniny obchodzą: Aniela, Klaudyna, Roman
 
Energicznie i sensownie
z Mirosławą Stachowiak-Różecką o rozwoju wrocławskiej kolei rozmawia Aleksander Wiśniewski

Pani Poseł, w Pani programie wyborczym transport – a więc i kolej – zajmuje ważne miejsce. Co przede wszystkim chciałaby Pani zmienić na wrocławskich torach?

Mówiąc dosłownie – żeby było ich więcej! W porównaniu do wielu miast polskich Wrocław ma, co prawda, to szczęście, że system kolejowy jest dość bogaty, ale potrzebujemy dużego kroku naprzód.

Jak on miałby się objawić?
Chcę, żeby wreszcie powstała szybka kolej miejska z prawdziwego zdarzenia – czyli kursująca nawet co kilka, kilkanaście minut. W ten sposób można skutecznie walczyć z korkami na ulicach, zapewniając wrocławianom szybką, wygodną i sprawną alternatywę. Ale przy obecnym kształcie sieci to się nie uda, bo już teraz w szczycie przepustowość jest w zasadzie wyczerpana. Na tych samych torach muszą się mieścić pociągi aglomeracyjne, regionalne, dalekobieżne, no i towarowe. Dlatego jeśli wrocławska „skm-ka” ma mieć szansę rozwoju, to trzeba dobudować trzecie i czwarte tory na wylocie z węzła wrocławskiego. Wtedy będzie miejsce na dodatkowe kursy.

Słyszę, że zaczynamy z wysokiego „c”…
A ja słyszę, że Pan Redaktor powątpiewa. Nie należy bać się ambitnych projektów, tylko wziąć byka za rogi i zacząć działać. To, oczywiście, potrwa, ale jeśli nie wykonamy pierwszego kroku, a potem kolejnych, jeśli nie zaczniemy realnie projektować i budować, to i za 30 lat będziemy wzdychać do „skm-ki”. Nikt mi nie wmówi, że „nie da się”, ale od razu też uspokoję – nie rzucam kiełbasą wyborczą, mam świadomość dużych kosztów przedsięwzięcia. Wierzę jednak, że ten, powtórzę, ambitny plan, jest do zrealizowana dzięki dobrej współpracy samorządu z rządem. A taką mogę zagwarantować.

Czyli miliardy z budżetu państwa?
Zaprojektowanie to miliony, nie miliardy.

Ale budowa już tak.
Pełna zgoda, tylko pamiętajmy też, że Unia Europejska cały czas mocno popiera projekty rozwijające transport publiczny, w tym kolej. Nic nie wskazuje na to, żeby ta polityka miała się zmienić. Więc mądrze z niej korzystajmy, tak jak inni. Ale dużo dobrego mogą przynieść też małe i niedrogie rzeczy.

Kolejka pod choinkę?
(Śmiech) Nie, stacyjka. Czyli prosty peron, niewielka wiata czy poczekalnia, a obok parking Park&Ride, przystanek autobusu lub tramwaju, wypożyczalnia roweru miejskiego. Jednym słowem mały węzeł przesiadkowy. Część „kolejowa”, to kilka milionów, a na część „miejską” jako prezydent zagwarantuję pieniądze w budżecie miasta.

Gdzie nowe stacje powinny powstać?
Z gronem ekspertów przeanalizowaliśmy różne lokalizacje. Proponujemy budowę dwóch przystanków na linii do Oleśnicy (w rejonie Karłowic oraz Osiedla Sobieskiego), jednego na trasie do Głogowa (przy ulicy Głównej między Stabłowicami a Maślicami) i jednego na linii poznańskiej (na Lipie Piotrowskiej, w rejonie ulicy Kminkowej). Chcemy też przystosować do ruchu pasażerskiego tzw. obwodnicę towarową – tam widzimy potrzebę sześciu nowych przystanków (m.in. przy Bardzkiej, Racławickiej i Hallera). Wszystko po to, by przybliżyć kolej miejską do mieszkańców.

Sceptyk powie – we Wrocławiu mamy dużo stacji kolejowych. Nie wystarczą już istniejące?
Może i dużo, ale na pewno za mało. Miasto się rozbudowuje, powstają kolejne bloki i osiedla. Trzeba zapewnić ich mieszkańcom dobry dostęp do kolei, muszą mieć pociąg niedaleko domu. Liczy się czas podróży „drzwi w drzwi”, od domu do celu, to jest kluczowe kryterium.
Spróbuję to wytłumaczyć obrazowo: przez chwilę wyobraźmy sobie, że we Wrocławiu mamy tylko jeden, jedyny dworzec główny. Wówczas, żeby od pociągu dotrzeć na Nadodrze czy Nowy Dwór musielibyśmy zmarnować mnóstwo czasu, podróż koleją byłaby więc zupełnie nieatrakcyjna czasowo. Dlatego absolutną koniecznością jest szybkie zbudowanie kolejnych przystanków kolejowych. To „oczywista oczywistość”. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego do tej pory one nie powstały.

To zarzut do PKP Polskich Linii Kolejowych, zarządcy infrastruktury?
Absolutnie nie. Kolejarze są, co prawda, od fizycznego zbudowania peronów – ale to z Miasta powinien wyjść sygnał: „Potrzebujemy przystanków tu i tu, prosimy o inwestycję, jak możemy wam pomóc?”. Ustępujący prezydent Dutkiewicz chyba „nie czuje” kolei, ja deklaruję zmianę o 180 stopni. Będzie energicznie i sensownie. I będą efekty.

Przeglądając doniesienia prasowe i internetowe można odnaleźć głosy niezadowolonych kierowców, którzy narzekają na wrocławskie korki. Według nich jedną z przyczyn są często zamykane rogatki na przejazdach. Co gorsza, niektórzy kierujący próbują w ostatniej chwili zdążyć przed pociągiem, nawet przy opuszczonych szlabanach. Ich Pani zapowiedzi rozwoju kolei mogą raczej odstraszyć.
Nigdy nie pochwalę igrania z życiem i brawury za kółkiem. Ale na problem trzeba spojrzeć systemowo. I spróbować go rozwiązać. Proponuję, żebyśmy stopniowo odchodzili od przejazdów w poziomie „0”, w tych najbardziej konfliktowych punktach. To np. rondo rotmistrza Pileckiego przy ul. Strzegomskiej i Mińskiej – tam trzeba przeanalizować podniesienie niwelety toru kolejowego. W innych miejscach przymierzymy się do wiaduktów drogowych nad torami (lub ewentualnie tuneli) – myślę tu o alei Poprzecznej przy stacji Sołtysowice, czy o ulicy Głównej między przystankiem Stadion a stacją Pracze.
Spróbujemy poradzić sobie w taki sposób, który pozwoli rozładować zatory, ale przede wszystkim umożliwi bezpieczny ruch zarówno aut, jak i pociągów. „Wizja zero ofiar” na drogach, to mój dalekosiężny cel, warto zrobić każdy krok, by to osiągnąć.

Pani propozycje są ciekawe i, jak sama Pani wspomniała, ambitne, ale… to nie jest chyba do zrealizowania w rok ani dwa.
Po pierwsze – nam, politykom, czasem zarzuca się, że działamy chaotycznie, pod wpływem impulsu i nie myślimy perspektywicznie. No więc ja chcę rozwój kolei we Wrocławiu i aglomeracji właśnie najpierw zaplanować, zaprojektować, a dopiero potem ruszać z dźwigami i koparkami. Dobre planowanie, to podstawa! Po drugie – nie do końca się z Panem zgadzam.

Dlaczego?
Oczywiście, budowa trzecich i czwartych torów na wylotach z Wrocławia łatwa nie będzie, choć wierzę, że dobra współpraca prezydenta miasta, rządu i PKP przyniesie owoce szybciej niż myślimy. Ale dlaczego np. udostępnienie nieczynnych dworców na potrzeby osiedli i mieszkańców miałoby trwać latami? Tutaj potrzeba tylko szczerej, partnerskiej rozmowy i dogadania się, na jakich warunkach udostępnić budynek dworcowy. Ja jestem gotowa do takich rozmów w każdej chwili.
Nie jestem w tym osamotniona. Środowisko kolejarzy ma swoich przedstawicieli na listach wyborczych. Są nimi np. Irena Dulska i Mirosław Lisowski, którzy kandydują do Sejmiku Województwa Dolnośląskiego, odpowiednio z okręgu nr 1 i 2.

I co w rozmowie Pani zaproponuje?
Przede wszystkim ożywienie! Zamknięty na głucho dworzec na pewno nie zachęca do kolei. Muszą tam się pojawić ludzie. Pomysłów jest wiele. To może być np. Osiedlowa Pracownia Artystyczna, gdzie młodzi lokalni artyści mogliby tworzyć, ćwiczyć, prezentować. Albo Klub Seniora, albo siedziba Rady Osiedla, albo po prostu miejsce sąsiedzkich spotkań…
Nie chcę nic narzucać - niech „lokalsi” zdecydują, co tam się będzie działo. Oni najlepiej wiedzą, czego im potrzeba. Na osiedlach jest energia i pomysły, skorzystajmy z nich. A gdy na nieczynny dworzec wróci życie, skorzysta też kolej. A chyba na tym nam wszystkim zależy?

Dziękuję za rozmowę.

Mirosława Agnieszka Stachowiak-Różecka – polska polityk i działaczka samorządowa związana z Wrocławiem. W wyborach parlamentarnych w 2015 r. z listy Prawa i Sprawiedliwości w okręgu wrocławskim została wybrana na posłankę VIII kadencji. W kwietniu 2018 r. została przedstawiona przez Jarosława Kaczyńskiego jako kandydatka na prezydenta Wrocławia w wyborach samorządowych. (Źródło Wikipedia)

fot. rozecka2018.pl


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.