"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Środa, 15 sierpienia 2018 r.
Imieniny obchodzą: Maria, Napoleon, Stefan
 
Sekcja Zawodowa PKP CARGO
[ 0000-00-00 ]
Rok 2018 w NSZZ „Solidarność”, to czas wyborów. Niedługo takie odbędą się w Sekcji Zawodowej PKP CARGO. W związku z tym „Wolna Droga” przeprowadziła dwie rozmowy z kandydatami na przewodniczącego tejże Sekcji – Ryszardem Lachem i Janem Majderem, którzy już oficjalnie potwierdzili chęć kandydowania na tę funkcję. Mamy nadzieję, że wyrażane przez nich opinie pomogą delegatom podjąć właściwą decyzję podczas głosowania.
Kolejność rozmów jest jedynie związana z układem alfabetycznym.


Ryszard LACH

„Wolna Droga”: Jesteś Przewodniczącym jednej z największych Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w PKP CARGO S.A. Śląski Zakład Spółki. Powiedz, w jaki sposób udaje Ci się utrzymać tak dużą „liczebność” członków, zwłaszcza że dziś ludzie nastawieni są przede wszystkim na korzyści dla siebie?
Ryszard Lach: Myślę, że odpowiedź jest prosta, trzeba być blisko ludzi, nie szczędzić dla nich czasu, dotrzymywać danego słowa, mieć odwagę podejmować trudne decyzje, a szczególnie w sytuacjach groźby utraty miejsc pracy, szkodliwych zapędów restrukturyzacyjnych, jakie miały poprzednie niektóre Zarządy funkcjonujące na PKP. Być solidarnym wobec słabszych. Nie liczyć na własne zyski, być zdolnym do ryzyka.

Powiedziałeś: dotrzymywać danego słowa. Co w tym stwierdzeniu chciałeś zakomunikować?
Odpowiadam, był rok 1989, 23 września, pierwsze po reaktywacji NSZZ „Solidarność” legalnego działania Zakładowe Zebranie Delegatów NSZZ „Solidarność” Węzła PKP Tarnowskie Góry. Delegaci z różnych zakładów pracy, mających siedzibę w Tarnowskich Górach. Data ta jest również dniem moich urodzin. Jest dwóch kandydatów na Przewodniczącego. Jak zwykle w takich sytuacjach przed głosowaniem kandydaci prezentują swoje programy, przybliżają swoją osobowość. Podczas mojej prezentacji powiedziałem takie zdanie, że do póki w kolejnych wyborach, na kolejne kadencje, będziecie mnie wybierać, obdarzycie mnie zaufaniem, to nie zostawię Was, będę trwał przy Was w najcięższych chwilach i nie skorzystam z żadnych propozycji awansów na kierownicze stanowiska (a ilu Kolegów skorzystało). Będę do końca z Wami. Zostałem wybrany po raz pierwszy na Przewodniczącego otrzymując 33 głosy Delegatów na 49 biorących udział w głosowaniu. Ciekawostka, a może zrządzenie losu, że otrzymałem 33 głosy, dokładnie tyle, ile w tym dniu kończyłem lat życia i tak do tej pory wybierano mnie na kolejne kadencje, a 15 marca 2018 r. na ZZD Delegaci obdarzyli mnie zaufanie oddając 100% głosów, wybierając mnie na kadencje 2018-2022.
Myślę, że wyjaśniłem dostatecznie, że można nie być być karierowiczem, widząc tylko własne korzyści, a człowiekiem dla ludzi, dotrzymującym danego słowa.

Ryszardzie, ale miałeś wtedy jeszcze małe dzieci na utrzymaniu, nie pracującą zawodowo żonę. Z czegoś trzeba żyć, jedna pensja. Wielu w podobnych sytuacjach skorzystałoby z okazji, aby poprawić byt materialny rodziny. Jak to Ty tłumaczyłeś swoim najbliższym?
Jak wiesz zawsze byłem gotowy ponosić ryzyko dla dobra innych. Zrobiłem to również w przypadku rodziny. W 1999 roku rozpocząłem własną działalność gospodarczą, zadłużając się w banku. Ryzyko opłaciło się, kredyt szybko spłaciłem, rozwinąłem działalność, dałem miejsca pracy swojej rodzinie i innym, a nawet sponsorowałem wiele festynów organizowanych przez Związek i Zakład. Działalność gospodarczą prowadziłem do 28 lutego 2018 roku. Podjąłem decyzję o jej zamknięciu. Teraz mam czas, aby jeszcze więcej czasu poświęcić dla NSZZ „Solidarność”, zwłaszcza w Spółce PKP CARGO S.A.

Twoja organizacja zawsze bierze aktywny udział we wszelkiego rodzaju protestach, manifestacjach, czy strajkach. Nie jest to na pewno przypadek, że zawsze jest to największa grupa osób reprezentująca Twoją Komisję Zakładową?
Nie tylko bierzemy aktywny udział, ale od 1989 roku pod moim przewodnictwem kreujemy działania protestacyjno-strajkowe. Wymiennie kilka z nich.
Jest kwiecień 1989 roku, działamy jeszcze, jako Tymczasowa Komisja Zakładowa i pierwszy spór z Śląską DOKP i Dyrekcją Generalną PKP o wynagrodzenia za godziny nadliczbowe i pracę w niedzielę i święta, które w istniejącym regulaminie wynagradzania było śmiesznie niskie. Efekt, w lipcu tegoż roku zmieniono wynagrodzenie za pracę na godziny 100 procentowe.
Dalej - 31 marca 1990 roku, akcja protestacyjno-strajkowa, znów ogłoszona przez naszą Komisję Zakładową. Na naszą salę obrad do naszej siedziby przybywają Minister Transportu, Dyrektor Generalnej oraz Prezydium KSK NSZZ „Solidarność”. Odbywają się kilkugodzinne negocjacje, jest porozumienie, które później częściowo nie jest realizowane, mamy więc kolejną akcję, ale teraz strajkową w 1992 roku. 19 grudnia o godz. 15.00 rozpoczyna się strajk w Tarnowskich Górach, który po dwóch dniach objął zasięgiem cały ówczesny okręg kolejowy na Śląsku. Zakończył się o godz. 16.00 24 grudnia 1992 roku w Wigilię.
Kolejny strajk 6-ciodniowy w 1995 roku i znów zaczyna się w Tarnowskich Górach. Dalej Premierem jest Jerzy Buzek, KSK prowadzi rozmowy w sprawie wydania rozporządzenie dotyczącego możliwości skorzystania z emerytury przez pracowników, którzy przepracowali 33 lat Kobieta, 38 lat mężczyzna. Rozmowy przeciągają się, na PKP grożą wielotysięczne zwolnienia i znów w Tarnowskich Górach akcja protestacyjna przed dworcem i wielogodzinny strajk. Efekt - Premier przebywając na Śląsku spotyka się ze mną w Gliwicach i w ciągu 14 dni Rada Ministrów wydaje mając ustawową delegację odpowiednie rozporządzenie pozwalające odejść ponad ośmiu tysiącom kolejarzy na emeryturę.
Dalej 2003 rok. Głodówki w siedzibach okręgowych sekcji nie przynoszą żadnego pozytywnego skutku. Rozmowy przez stronę rządową są pozorowane. I znów bez większych przygotowań, po telefonie do mnie ówczesnego Przewodniczącego KSK, rozpoczyna się strajk pod moim przewodnictwem w Tarnowskich Górach. Trwał kilkanaście godzin do czasu podpisania porozumienia przez KSK NSZZ „Solidarność”.
Było jeszcze wcześniej i póżniej wiele akcji protestacyjno-strajkowych, które nie sposób wymienić. Dodam, że nie byłoby to możliwe bez zaufania członków NSZZ „Solidarność”, którzy nie kalkulowali i myślę, że nadal nie kalkulują i - jak sami twierdzili i twierdzą - „wódz”, bo tak mnie nazywają, mówi, że trzeba, to nie wahają się w naszym wspólnym kolejarsko-solidarnościowym interesie.

Organizowałeś wiele protestów, strajków, uczestniczyłeś w wielu negocjacjach na różnych szczeblach, ale dlaczego ryzykując zarzutem nielegalności organizowałeś strajki w interesie innych grup zawodowych. Jak pamiętam dotyczących nauczycieli, służby zdrowia, górników, które odbywały się w Tarnowskich Górach?
Nigdy nie stawiałem swojego bezpieczeństwa, nawet rodziny, w sytuacjach, kiedy uważałem, że tak trzeba. To prawda, że organizowałem protesty i strajki w obronie innych grup zawodowych. Nawet tłumaczyłem się z tych działań w prokuraturze. Spisywano mój niewielki majątek dla zabezpieczenia ewentualnych roszczeń, ale wstępując we wrześniu 1980 roku do NSZZ „Solidarność” od początku uważałem, że bycie Członkiem „Solidarności”, to jest zaszczyt, a szczególnie bycie Przewodniczącym, to jest obowiązek być solidarnym z tymi, którzy w danym momencie tej solidarności oczekują.
Zawsze uważałem, że dając siebie innym, to dobro wróci z powrotem. Na dowód, że tak jest, to przypomnę strajk górników z NSZZ „Solidarność” na stacji kolejowej w Tarnowskich Górach i Łazach na Śląsku, na stacjach strategicznych dla Śląska i Polski, jeżeli chodzi o wywóz towarów na wszystkie kierunki. Koledzy z Górniczej „Solidarności” zwrócili się do mnie i do Komisji Zakładowej, której przewodniczyłem i przewodniczę o pomoc w zorganizowaniu blokady torów, mających na celu uniemożliwienie wywózki węgla. Strajki na kopalniach przeciągały się, zapasy węgla na zwałach, ówczesny rząd nie traktował do końca serio zagrożenia, a więc w imię solidarności, będąc dyżurnym ruchu dysponującym na stacji Tarnowskie Góry, znając warunki miejscowe i zasady prowadzenia ruchu kolejowego, wskazałem miejsca blokad, która trwała ponad dwie doby na stacjach Łazy i Tarnowskie Góry. Dzięki naszej pomocy podpisali dobre porozumienie.
Ale dlaczego przytaczam ten przykład? Bo kiedy broniliśmy PKP CARGO w 2015 roku, to nie zawahali się przyjechać do Warszawy przed siedzibę Spółki, nie zawahali się pomóc w październiku i listopadzie w proteście w Tarnowskich Górach. Nie zawahali się zmobilizować swoich członków w przypadku, gdyby doszło do strajku w listopadzie 2015 roku. Miałem pewność, że będą z nami, a więc dobro wraca.
Jestem pewny, że to, że PKP CARGO S.A. istnieje w tym kształcie, to również ich zasługa. Teraz to mogę publicznie powiedzieć, że byli z nami gotowi na totalną blokadę Tarnowskich Gór i kilku innych ważnych węzłów na Śląsku. Opracowaliśmy wspólnie szczegółowy plan.

Nie masz czasem ochoty rzucić tego wszystkiego, bo przecież praca dla Związku, to nie jest łatwy kawałek chleba, zwłaszcza, jak się jest takim działaczem, jak Ty, który walczy o sprawy swoich członków w pracy, a także pomaga w innych sprawach, organizuje tyle spotkań i imprez dla swoich członków?
Nie, a wręcz przeciwnie - praca, działanie na rzecz innych mnie uskrzydla i choć nie zawsze spotyka się wdzięcznością, to warto. To prawda, że oprócz bieżącej działalności, często, jak wiesz, w sytuacjach protestacyjno-strajkowych wydawałoby się, że to wystarczy, ale członkowie zasługują na coś więcej, oprócz służby, pracy powinien być czas na spotkania, imprezy, uroczystości, to łączy ludzi. Tylko w Tarnowskich Górach już w tym roku będzie organizowana 29. Karczma Piwna Tarnogórskich Kolejarzy, na których gośćmi byli ministrowie, prezesi Spółek kolejowych, a przede wszystkim zwykli kolejarze. To tylko w Tarnowskich Górach zorganizowano już 25. imprezę dla pracowników obchodzących jubileusz pracy. Nigdzie więcej, w żadnym zakładzie na sieci PKP nie ma takich imprez.
Jak sam byłeś naocznym świadkiem - z okazji Święta Kolejarzy przed Krzyżem i Obeliskiem na placu dworca odbywają się uroczystości z udziałem nie tylko kolejarzy, ale władz, Kompani Honorowej Wojska Polskiego. Często organizowaliśmy pociągi pielgrzymkowe przy użyciu trakcji parowej z asystą orkiestry dętej – kolejowej pod opieką naszej Komisji Zakładowej.
Warto dawać siebie innym, a zwłaszcza teraz, kiedy NSZZ „Solidarność” w PKP CARGO S.A. może wykorzystać moje umiejętności.

Kiedy rozmawiałem często z Twoimi kolegami, koleżankami, członkami NSZZ „Solidarność” będąc w Tarnowskich Górach i nie tylko, to prawie każdy o Tobie mówił, że nazywają Cię „wodzem”, bo jak twierdzą jesteś obdarzony charyzmą, nieustępliwością, odwagą… Ostatnio będąc na imprezie w Tarnowskich Górach organizowanej dla członków z okazji jubileuszu pracy, w rozmowach kuluarowych wyrażali pogląd z całym przekonaniem, że nie ma takiego drugiego działacza związkowego na sieci PKP, jakim Ty jesteś, więc musisz dalej działać. Co Ty na to?
Wcześniej już wspomniałem, że zostałem wybrany na Przewodniczącego Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Śląskim Zakładzie Spółki, a więc odpowiedzieć na Twoje pytanie już otrzymałeś. Działam dalej, widać tak łatwo mi nie odpuszczą. Ważne, aby było zdrowie, ale mam duże wsparcie w żonie, Hani, która od dwóch kadencji aktywnie działa w NSZZ „Solidarność” i wspiera mnie na każdym kroku. Jest to niezwykle ważne w życiu, aby nadawać na tych samych falach.

A więc sprecyzuję pytanie. Wiem, że zostałeś Przewodniczącym Komisji Zakładowej, wybrany ze 100% poparciem. Wiem również, że zostałeś delegatem na WZD NSZZ „Solidarność” Sekcji Zawodowej w PKP CARGO S.A. Wiem również, że pełnisz obowiązki Przewodniczącego w PKP CARGO S.A. po śmierci Ś.P. Marka Podskalnego. Jak znajdujesz się w tej roli? Czy w związku z tym, że zostałeś delegatem zamierzasz kandydować na funkcję Przewodniczącego Sekcji Zawodowej NSZZ „Solidarność” w PKP CARGO S.A. na kadencję 2018-2022?
Wiadomość o śmierci Marka Podskalnego spadła na mnie, jak grom z jasnego nieba. Niedowierzałem! Przecież 23 listopada, na parę godzin przed śmiercią Marka, rozmawialiśmy, nawet dość długo i nie mogłem uwierzyć, że to była nasza ostatnia rozmowa. Nie wyobrażałem sobie, że będę zobowiązany go zastąpić. Podkreślam zobowiązany, bo w naszej rozmowie pojawił się wątek wyborów na szczeblu Sekcji Zawodowej na nową kadencję 2018-2022. Wówczas wymieniając poglądy prosił mnie, abym nie ograniczał się w nowej kadencji do bycia tylko Przewodniczącym Komisji Zakładowej w Śląskim Zakładzie Spółki, ale w przypadku jego ponownego wyboru na Przewodniczącego w Sekcji Zawodowej, abym zechciał być nadal jego pierwszym zastępcą.
Pamiętam jego słowa w tej rozmowie: Rysiek, bez Ciebie Związek w CARGO, to jak ryba bez wody. Dodał: A kto miał odwagę i był tak zdeterminowany, by bronić do końca PKP CARGO S.A., jak to nazwał, przed rozbiorem zaplanowanym przez „bankomatów”. Odpowiedziałem wówczas Markowi, że jest jeszcze jeden zastępca. Ale nie odniósł się do mojego stwierdzenia i jeszcze raz: Rysiek, Ty musisz, bo Twoje nazwisko coś znaczy, budzi szacunek, respekt, z Tobą muszą Prezesi, Dyrektorzy poważnie rozmawiać. Jesteś po prostu legendą kolejarskiej „Solidarności”. Powiedziałem: Marek, Przyjacielowi się nie odmawia.
Chodziło wówczas, abym Go wspierał, jako zastępca i do głowy nie przyszłoby mi, że będę musiał spełnić jego wolę, nie tylko jako zastępca, ale jako pełniący obowiązki Przewodniczącego Sekcji Zawodowej.
A więc odpowiedź nasuwa się sama – tak, będę kandydował na Przewodniczącego Sekcji w PKP CARGO S.A. Myślę, że teraz jest to mój obowiązek, a delegaci w tajnym głosowaniu dokonają właściwego wyboru.

Z informacji które dotarły do mnie na funkcje Przewodniczącego Sekcji Zawodowej NSZZ „Solidarność” w Spółce PKP CARGO S.A. będzie również kandydował Jan Majder - Przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” z Północnego Zakładu Spółki w Gdyni. Co o nim możesz powiedzieć, jako o konkurencie na tę samą funkcję?
Nie chcę oceniać konkurenta na tę samą funkcję, dokonają tego delegaci na WZD poprzez tajne głosowanie. Dodam tylko, że choć chciałbym coś powiedzieć o działalności związkowej, to o niej nie słyszałem poza tym, że jest delegatem na WZD, Członkiem Prezydium Rady Sekcji Zawodowej NSZZ „Solidarność” w PKP CARGO S.A., a w 2015 roku, kiedy organizowałem protest przed dworcem w Tarnowskich Górach w obronie Spółki PKP CARGO S.A., jego nie było, ani nikogo z Członków Komisji Zakładowej z Gdyni, którą reprezentuje. Nie zgłosił również gotowości do akcji strajkowej, która miała rozpocząć się 5 listopada 2015 roku w Tarnowskich Górach, która była przeze mnie i Komisję Zakładową NSZZ „Solidarność” w Śląskim Zakładzie Spółki w całości przygotowana do walki o istnienie PKP CARGO S.A.

Jak już była o tym mowa, w 2015 roku zorganizowałeś protest przed dworcem w Tarnowskich Górach w obronie Spółki PKP CARGO S.A. oraz ogłosiłeś gotowość do akcji strajkowej, która miała się rozpocząć 5 listopada 2015 roku. To przyczyniło się do uratowania Śląskiego Zakładu i całej spółki PKP CARGO S.A. Wtedy trzeba było mieć odwagę, bo przeciwnik za panowania PO był bezwzględny i jak zawsze stanąłeś na wysokości zadania. Czy miałeś nadzieję na sukces?
Odpowiem krótko… Na mnie i na członków NSZZ „Solidarność” z Tarnowskich Gór zawsze można liczyć. Generał musi mieć wojsko i odpowiedni potencjał. Liczą się tylko z silnym i zdeterminowanym. Byliśmy pewni zwycięstwa.
Chciałbym w tym miejscu podziękować członkom, Przewodniczącym Komisji Zakładowych NSZZ „Solidarność” z Zachodniego, Dolnośląskiego, Południowego, Śląskiego, Centralnego Zakładów Spółki, Przewodniczącemu i Komisji Zakładowej w Centrali Spółki, CARGO Taborowi, przedstawicielom innych Spółek zależnych z grupy PKP CARGO S.A., górnikom, hutnikom za uczestnictwo w proteście i za gotowość do dalszych działań.

Zapytam Cię teraz może o Twoje tezy programowe, które chciałbyś przedstawić delegatom na WZD Sekcji Zawodowej NSZZ „Solidarność” podczas prezentacji, jako kandydat na Przewodniczącego. Możesz uchylić rąbka tajemnicy?
To prawda, że trzeba zaprezentować się delegatom i przekonać do swojej osoby. Program można napisać idealny, obiecywać można wiele, a życie toczy się dalej. Po pierwsze, trzeba mieć „wojsko” za sobą, determinację, odwagę, która jest niezbędna do realizacji choćby najprostszego programu, a taki mam. Program powinni nakreślić delegaci na WZD, a jako kandydat mogę tylko wnosić swoje propozycje, które wolałbym przedstawić bezpośrednio delegatom.
Jedno powiem - wybór mojej osoby na Przewodniczącego Sekcji Zawodowej NSZZ „Solidarność” w PKP CARGO S.A. będzie oznaczał stanowczość i gotowość do zdeterminowanego działania, co udowodniłem swoim życiem i dotychczasową działalnością.

Rozmawiał Adam Dyląg

⁕⁕⁕

Jan MAJDER

W dniu 2 lutego 2018 r. zostałeś po raz kolejny wybrany na przewodniczącego Organizacji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność” PKP CARGO S.A. Jak odbierasz fakt, że ludzie powierzają Ci swój los po raz kolejny?
Cóż można powiedzieć. Myślę, że może być to wynik tego, że ludzie widzą, ile pracy i serca wkładam w działalność związkową. Trzeba powiedzieć, iż w miarę moich możliwości staram się pomagać w trudnych sprawach ludzkich zgłaszanych przez naszych członków na bieżąco. Nie odkładam spraw na później, bo zdaję sobie sprawę, jak ważny w obecnym świecie jest czas i jak istotne są ludzkie problemy.
Myślę, że ludzie również widzą działania, jakie podejmujemy, jako organizacja związkowa w kwestii zwiększania swojego potencjału i liczebności. Trzeba wspomnieć o sukcesie, jakim było powołanie w spółce CargoSped Terminal Braniewo Sp. z o.o. związku zawodowego „Solidarność” i utworzenie wspólnej organizacji międzyzakładowej.
Poza tym warto również wspomnieć o udziale naszych członków w corocznej organizacji obchodów wybuchu II wojny światowej w Szymankowie i Tczewie. Od lat bierzemy czynny udział w organizacji tych uroczystości, które pomału stają się wydarzeniem ogólnopolskim, a na pewno na stałe zapisały się na mapie działalności kolejarskiej „Solidarności”.

Słuchając Cię można odnieść wrażenie, że działalność Organizacji Międzyzakładowej jest łatwa, prosta i przyjemna. A jednak mijająca kadencja do łatwych nie należała. Były momenty trudne, gdzie trzeba było twardo walczyć o prawa pracownicze.
Z jednej strony powiem, że pomimo, iż praca związkowca dostarcza wiele stresu, wynikającego z odpowiedzialności za los drugiego człowieka, mnie osobiście sprawia również dużo satysfakcji. Z prostej przyczyny, że można komuś pomóc.
Ale zgadzam się również z Tobą w kwestii, że nie zawsze jest łatwo. Pamiętamy doskonale czasy tzw. „bankomatów”, którzy, można odnieść takie wrażenie, za cel postawili sobie zniszczenie związków zawodowych, w tym w szczególności „Solidarności”, jak również rozebranie spółki PKP CARGO S.A. na drobne.
Jednak dzięki naszej determinacji i współpracy z Krajową Sekcją Kolejarzy stawialiśmy czynny opór tym zapędom zarówno poprzez udział w manifestacjach i pikietach, jak i równych negocjacjach z zarządem PKP CARGO S.A. w obronie praw pracowniczych.
Jednym z najbardziej pamiętnych wydarzeń z czasów „bankomatów” były 3-dniowe negocjacje z zarządem PKP CARGO S.A. w siedzibie spółki na Grójeckiej, w czasie których - wraz z m.in. Heńkiem Grymelem - spaliśmy na krzesłach nie chcąc opuścić sali negocjacyjnej, próbując, zresztą z sukcesem, nie dopuścić do wyprowadzenia zaplecza technicznego poza spółkę, jak również negocjując podwyżki dla pracowników PKP CARGO S.A.

Nie sposób w tej rozmowie pominąć jeszcze jednego istotnego wydarzenia w dziejach PKP CARGO S.A., ale przede wszystkim ważnego dla członków „Solidarności” w CARGO, czyli śmierci Ś.P. Marka Podskalnego. Było to wydarzenie, którego nie dało się przewidzieć, przygotować na nie… Pytam o to również dlatego, że można było odnieść wrażenie, że Wasza współpraca była bardzo bliska. Chodziliście na wspólne negocjacje z ramienia Sekcji Zawodowej, no i Marek Podskalny wprowadził Cię do Prezydium Krajowej Sekcji Kolejarzy.
Masz rację. Rozumieliśmy się bardzo dobrze i udawało nam się tworzyć zgrany duet. Wspólnie negocjowaliśmy ostatnie podwyżki w PKP CARGO S.A., przeciwstawialiśmy się zmianom strukturalnym w PKP CARGO S.A. Myślę, że fakt, iż to mnie wybrał na przedstawiciela PKP CARGO w Prezydium Krajowej Sekcji Kolejarzy o czymś świadczy. Jego śmierć była wielkim szokiem i ciężkim przeżyciem, ale życie toczy się dalej.

No właśnie. Mówi się, że życie nie znosi pustki. I tak niestety, czy nam się to podoba, czy nie, jest w tym przypadku. Jest rok wyborczy i trzeba wybrać nowego przewodniczącego Sekcji Zawodowej CARGO. Czy biorąc pod uwagę to, o czym mówiliśmy wcześniej, czujesz się sukcesorem Marka Podskalnego i będziesz kandydował na funkcję przewodniczącego Sekcji Zawodowej?
Szczerze mówiąc nie określiłbym siebie, jako sukcesora. Co prawda, jak już wspomniałem, rozumieliśmy się z Markiem bardzo dobrze, nie raz rozmawialiśmy o przyszłości związku i w wielu aspektach się zgadzaliśmy, jednakże każdy z nas jest inny. Fakt, że nowy przewodniczący będzie miał wysoko postawioną poprzeczkę przez poprzednika, nie oznacza, że nie warto się z tym zmierzyć i temu podołać.
Dlatego też, odpowiem wprost na Twoje pytanie: Tak, zamierzam kandydować na stanowisko Przewodniczącego Sekcji Zawodowej CARGO.

Skoro tak, to czy możesz powiedzieć czytelnikom „Wolnej Drogi”, jaki masz pomysł na dalsze funkcjonowanie Sekcji Zawodowej?
Przede wszystkim chciałbym uniknąć podziałów. Zgodnie ze znanym polskim powiedzeniem: zgoda buduje, a niezgoda rujnuje, stawiam na współpracę. Jestem takim człowiekiem, który przede wszystkim dąży do kompromisu, stale szukając możliwości osiągnięcia porozumienia. Mimo, że czasami bywa tak, że nie ze wszystkimi się zgadzamy, ale to nie oznacza, że kogoś mającego odmienne zdanie, czy reprezentującego inne interesy, należy odseparowywać.
Dlatego też uważam, iż we władzach Sekcji Zawodowej jest miejsce dla wszystkich przewodniczących poszczególnych organizacji związkowych, wchodzących w jej skład z automatu, tak by każdy mógł reprezentować swoich członków na podobnych zasadach. A warto podkreślić, że dotychczas nie zawsze tak to funkcjonowało.
Kolejną zmianą, jaką chciałbym przeprowadzić, przy założeniu wygrania wyborów, jest umiejscowienie siedziby Sekcji Zawodowej w miejscu funkcjonowania zarządu spółki, czyli w Warszawie. Z jednej strony pozwoli to na bieżący kontakt z pracodawcą, a z drugiej zacieśni współpracę z Krajową Sekcją Kolejarzy, która również mieści się w Warszawie. A trzeba pamiętać, że bardzo często dochodzi do sytuacji takich, kiedy współpraca Sekcji Zawodowej z Krajową Sekcją Kolejarzy jest nieodzowna i o wiele łatwiej i sprawniej będzie to można realizować, gdy obie struktury będą na miejscu, czyli w Warszawie.
Niezwykle ważną dla mnie sprawą jest doprowadzenie do objęcia postanowieniami Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy obowiązującego w PKP CARGO S.A. również pracowników spółek zależnych. W wielu przypadkach są to nasi koledzy i koleżanki, którzy pracowali wspólnie budując wielkość tej firmy, a w wyniku różnych zmian strukturalnych zostali przeniesieni do „spółek córek”. Uważam, że nie wolno zgadzać się na gorsze traktowanie pracowników, którzy w sumie razem pracują na wynik grupy PKP CARGO i wszyscy powinni mieć zagwarantowane takie same warunki pracy i płacy wynikające z obowiązującego w spółce ZUZP.

Nie jest tajemnicą, że jednym z kandydatów na przewodniczącego Sekcji Zawodowej będzie Rysiek Lach. Czy możesz to jakoś skomentować?
Mam wielki szacunek dla Rysia, jako człowieka i jego historii. Mogę życzyć tylko jednego wszystkim kandydatom, żeby walka o stanowisko przewodniczącego odbyła się fair, z poszanowaniem wszystkich kandydatów, bez niezdrowych emocji.

Rozmawiał Przemysław Noworzyń
fot. A.Dyląg/SolkolArt, PKP CARGO, P.Noworzyń/SolkolArt 
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.