"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Sobota, 18 listopada 2017 r.
Imieniny obchodzą: Aniela, Klaudyna, Roman
 
Kolej na muzykę - „Thick As A Brick Live In Iceland” - Jethro Tull’s Ian Anderson (2014)
Zespół Jethro Tull powstał w 1967 roku i funkcjonował do wiosny 2014 roku, tzn. do chwili, gdy Ian Anderson - jego twórca i komendant, oficjalnie ogłosił zakończenie działalności. Grupa wypracowała rozpoznawalny styl, którego ważnym elementem był charakterystyczny głos lidera oraz brzmienie fletu. Ów flet - niezbyt często goszczący w rockowym instrumentarium oraz Ian, często stojący na jednej nodze w postawie bociana lub - jak kto woli - flaminga i grający pełne ognia pasaże sprawiały, że zespół łatwo zapadał w pamięć. Jeśli dodać do tego fryzurę kloszarda, rozpadający się ze starości wystrzępiony długi płaszcz oraz specyficzne poczucie humoru - to otrzymamy przybliżony portret lidera Jethro Tull.
Grupa dość szybko zyskała sympatię publiczności i ugruntowała ją dwoma świetnymi, wydanymi na początku lat siedemdziesiątych albumami: „Aqualung” oraz „Thick as a Brick”. Drugi z nich przypadkowo okazał się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Ian Anderson planował nagrać pastisz art rockowej suity i na swój sposób zadrwić z idei tzw. płyt koncepcyjnych, a przy okazji z wszystkowiedzących dziennikarzy pism muzycznych. Plan udał się nie do końca, bowiem przypadkiem powstało dzieło, które stało się wizytówką gatunku.
Fabuła była dość prosta, jednak dopracowana w najdrobniejszych szczegółach. Lider Jethro Tull wymyślił postać ośmioletniego Geralda Bostocka, nazwanego przez krytykę młodym Miltonem, autora rzekomo genialnego poematu. To dość dziwaczne dziełko, pełne osobliwych metafor było zjadliwą satyrą na angielskie społeczeństwo. Do albumu dołączono egzemplarz pisemka z nieistniejącego miasteczka St. Cleve. Na łamach tejże gazetki znalazła się historia owego cudownego dziecka oraz opis skandalu związanego z przyznaniem mu i późniejszym odebraniem nagrody literackiej. Oczywiście autorem wszystkich artykułów, jak i poezji genialnego Geralda, był sam Ian Anderson. On też stworzył oryginalną muzykę. Tak przygotowana płyta ukazała się w marcu 1972 roku i niemal zaraz trafiła na szczyt notowań „Billboardu”.
Po czterdziestu latach lider Jethro Tull postanowił odświeżyć swój pomysł. W 2012 roku nagrał solowy album, zatytułowany „Thick As A Brick 2 (Whatever Happened To Gerald Bostock)”, będący próbą nakreślenia dalszych losów fikcyjnego Geralda. Zamiast gazetki stworzył stronę internetową, a profil głównego bohatera umieścił na powszechnie znanej witrynie społecznościowej.
Muzycznie płyta nawiązywała do pierwowzoru, przyniosła też sporo nowych pomysłów. Mimo to nie dorównywała urokowi swej poprzedniczki sprzed czterech dekad. Niby wszystko było tak, jak za dawnych lat, wykorzystano nawet identyczny zestaw instrumentów, zabrakło jednak błyskotliwości pierwowzoru. Upływ lat zrobił swoje, przede wszystkim znacznie ograniczył możliwości wokalne Andersona.
Pomimo przeciwności dawny lider Jethro Tull z nowym zespołem oraz znaczącym wsparciem wokalnym młodego mima i aktora Ryana O'Donnella, ruszył w trasę, by przypomnieć światu zarówno pierwotną wersję suity, jak i dopisaną po czterdziestu latach drugą część. Pamiątką odbytego tournée jest wydana w sierpniu 2014 roku płyta „Thick As A Brick live in Iceland”.
Na dwóch krążkach utrwalono koncert, który odbył się 22 czerwca 2012 w Reykjaviku. Album stał się niepowtarzalną okazją wysłuchania obu części jednocześnie, zaprezentowanych w nowej aranżacji. Całość wydano w kilku różnych formatach, przykładając sporo uwagi do jakości dźwięku. Fani Jethro Tull z pewnością docenią umiejętności zaangażowanych instrumentalistów, zwłaszcza gitarzysty Floriana Opahle, wiernie naśladującego styl nieobecnego Martina Barre.
Nie od dziś wiadomo, że po niezbyt udanej operacji gardła głos Iana Andersona nie ma takiej mocy jak niegdyś, stąd też nieco wymuszoną decyzją było zaproszenie na koncerty drugiego wokalisty. Dysponujący nieco podobną barwą głosu, a do tego sporymi umiejętnościami aktorskimi Ryan O’Donnell, sprostał znakomicie powierzonemu zadaniu, przejmując część partii wokalnych, zwłaszcza w momentach, gdy Anderson popisywał się grą na flecie. Na koncercie nie zabrakło poczucia humoru, typowego dla dawnego lidera Jethro Tull.
Płyta okazała się ciekawą wycieczką w przeszłość. Pozostawia jednak pewien niedosyt. Mimo to cieszę się, że Ian Anderson postanowił ożywić swoje dziedzictwo. Dobrze, że ów ekstrawagancki Szkot, minstrel, kpiarz i rolnik, właściciel kilku farm łososia i czterech spółek producenckich, aktywnie działający na rzecz ochrony dzikich kotów, pasjonat kuchni indyjskiej, zegarków mechanicznych, wiecznych piór i aparatów fotograficznych Leica, ma jeszcze coś do powiedzenia. I niech tak pozostanie.
Krzysztof Wieczorek


  Komentarze 2
~meloman2017-06-03 09:26:58
Jestem bardzo zadowolony, że mogę co 2 tygodnie przeczytać poza informacjami z działalności kolejowej "Solidarności" i spółek kolejowych także super ciekawe artykuły "Kolej na muzykę". Spektrum poruszanych tematów w Wolnej Drodze świadczy o profesjonalizmie wydawcy i redakcji. Tak trzymać!
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.