"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Wtorek, 14 sierpienia 2018 r.
Imieniny obchodzą: Alfred, Maksymilian, Euzebiusz
 
Kolej na muzykę - „Zalewski śpiewa Niemena” (2018)
Do rubryki „Kolej na muzykę” rzadko trafiają nowości. W przyjętej przed dwoma laty „deklaracji programowej” zobowiązałem się do prezentowania Państwu tytułów niekoniecznie pochodzących z czołówek aktualnych zestawień, jakkolwiek często mimo swej patyny rzeczywiście godnych uwagi. Myślę, że dłuższa perspektywa pozwala na ocenę pozbawioną sztucznie podsycanych emocji.
Dziś jednak odchodzę od tej zasady i prezentuję nowość – płytę, która swą premierę miała 26 stycznia tego roku. Mało tego – nie ukrywam, że czynię to właśnie pod wpływem emocji.
Niemenowi trudno dorównać, a wiele prób interpretacji jego repertuaru brzmi po prostu nieszczerze. Oczywiście, bywają wyjątki, lecz te z zasady zdarzają się niezwykle rzadko.
Z tego powodu zapowiedź premiery nowej płyty Krzysztofa Zalewskiego z kompozycjami Niemena przyjąłem z życzliwym zainteresowaniem, jakkolwiek bez większego entuzjazmu. Takich pozycji pojawiło się już kilka, lecz nie wszystkie zasługują na uznanie. Zalewski dał się poznać wcześniej jako niebanalny twórca, zafascynowany rockiem i obdarzony wyrazistym głosem.
Po zwycięstwie w drugiej edycji Idola nagrał trzy naprawdę dobre płyty. Sporo czasu zajęło mu, jak to sam określił - „odklejanie nalepki Idola”, jednak niewątpliwie program dał mu szansę, którą potrafił dobrze wykorzystać. Ma sporo talentów, zdążył również zagrać główną rolę w filmie „Historia Roja”, wcielając się w postać Mieczysława „Roja” Dziemieszkiewicza, legendarnego żołnierza podziemia niepodległościowego.
Czwarty album, zatytułowany „Zalewski śpiewa Niemena” jest podsumowaniem cyklu koncertów pod nazwą Projekt Niemen, zapoczątkowanych ubiegłorocznym świetnym występem przed publicznością festiwalową w Jarocinie. Organizatorzy legendarnej imprezy w taki właśnie sposób postanowili uświetnić półwiecze wydania płyty „Dziwny jest ten świat” i trzydziestą rocznicę występu jej autora na jarocińskiej scenie. Z towarzyszeniem zespołu oraz sióstr Natalii i Pauliny Przybysz (chórki) Zalewski zaprezentował własne aranżacje kilku wybranych, niekoniecznie najpopularniejszych kompozycji z bogatego dorobku Niemena.
To nie był pierwszy jego kontakt z tą twórczością, bowiem kilka lat wcześniej pojawił się na płycie Natalii Niemen, śpiewając w duecie utwór „Począwszy od Kaina” z repertuaru jej ojca. Ta sama kompozycja trafiła również na jego najnowszy album, jednak w zupełnie innej aranżacji.
Co ciekawe, pojawiła się nawet dwukrotnie, bowiem prócz jedenastu utworów tworzących zasadniczy program płyta zawiera jeszcze bonus – trzy utwory zarejestrowane na żywo, właśnie w Jarocinie. Piosenki te wprawdzie pokrywają się z nagranymi w studiu, różnią się jednak tym, co w artyście może wyzwolić obecność publiczności.
Niewątpliwie materiał dojrzał w trakcie trasy koncertowej, bowiem całość nagrano zaledwie w trzy dni. Obok hitów, takich jak „Dziwny jest ten świat”, „Jednego serca”, „Sen o Warszawie” album zawiera także mniej znane – „Status mojego ja”, „Pielgrzym”, „Spojrzenie za siebie”. To trafny wybór, pokazujący jak mało znana jest, zwłaszcza późna, twórczość Niemena.
Trudno się zresztą dziwić, wszak stacje radiowe skupiają się bodaj na trzech piosenkach, a mimo podjętej kilka lat temu przez Polskie Nagrania kolejnej próby ponownego wydania płyt Czesława, niemal połowa jego dorobku płytowego nadal jest niedostępna.
Płytę Zalewskiego otwiera „Doloniedola” z pożegnalnego albumu Czesława „spodchmurykapelusza”. Nowoczesna aranżacja, oparta o brzmienia akustyczne, zdecydowanie wyszła utworowi na korzyść. Podobnie wypadła wspomniana wyżej kompozycja „Począwszy od Kaina”, ozdobiona świetną gitarową solówką – wszak to nadal są utwory pełne rockowego ognia. Niestety, nic nie starzeje się równie szybko, jak brzmienie elektronicznego instrumentarium, nawet jeśli próbuje ono naśladować barwę tradycyjnych instrumentów.
Broni się także trudny wokalnie „Pielgrzym”, w oryginale zaśpiewany przez Niemena dwugłosem, który zaskoczył nawet realizatora dźwięku. Zalewski oddał zarówno jego wschodni klimat, jak i charakterystyczną melizmatykę.
Utwory ze starszego, akwarelowego okresu Niemena, wypadają równie ciekawie. Z niepokojem wsłuchiwałem się w interpretację hitu „Dziwny jest ten świat”. Ten utwór, to niemal relikwia i bardzo łatwo go zepsuć. Zaraz za nim pojawia się „Przyjdź w taką noc”.
Krzysztof Zalewski zaśpiewał je bez udziwniania na siłę. Ze smakiem dodał coś własnego, jednak nadal jest to Niemen. To niby proste, a jednak bardzo trudne. Mało tego – cały program, choć pochodzący z różnych lat brzmi bardzo spójnie i nowocześnie, choć zachowuje ducha pierwowzoru.
Dobrze się stało, że te kompozycje mogą ponownie zaistnieć w świadomości odbiorców. Są świetne, łapią za gardło, a... może zachęcą kogoś do odszukania oryginałów.
Krzysztof Wieczorek


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.